Ryszard BAŁABUCH

Moje OWRP 2015



Czas na pisanie z tegorocznej wędrówki. Zaprosili wędrowców spod znaku PTTK (i nie tylko) koledzy z Siedlec w woj. mazowieckim, na nich skupiła się uwaga piechurów z Polski i z zagranicy. Zaproponowali trzy główne trasy "Między Narwią a Bugiem" z Sulejówka - z willą "Milusin" Józefa Piłsudskiego, "Pączka" z Grabnika z dojazdem do przystanku osobowego PKP Wygoda na linii kolejowej Dęblin-Pilawa + warianty (InO i krótsza) oraz "Nadbużańska" z Sarnak (tych od V-2 na rynku).

Ja wybrałem wędrowanie z Sulejówka. Powitania i rozmowy za kolegami, o tym co było od Lęborka i wcześniej, to już tradycja naszych spotkań na dzień dobry. Nocleg wstępny przy szkole fundacji pana Profesora Władysława Grabskiego, tego od ZŁOTÓWKI. Dzięki kierownictwu mojej trasy mogliśmy poznać dokładnie życiorys dorobek profesora Grabskiego. Pani, która nas oprowadzała po ekspozycji miała ooogromny zasób wiadomości i ciekawostek z życia fundatora tej placówki szkolnej. Pasję i zaangażowanie widać było w słowach i gestach.

Po nocy i uroczystym otwarciu przez Organizatora oraz stosownym wystąpieniu kol. Andrzeja Gordona, pamiątkowej fotografii i wpisie do księgi odwiedzin izby - czas na wyjście w trasę. Wizyta w "Milusinie" - bardzo zmienionym od ostatniej mojej wizyty. Oprowadzanie w historycznej siedzibie marszałka i też ciekawostki z życia rodziny. Pamiątek przybyło i ma być więcej, by zapełnić zaznaczone na podłodze miejsca na meble, które się nie ostały. Fotografia przy ławeczce już za ogrodzeniem i w parku przy willi.

Trasa wiodła do Ossowa przez okoliczne lasy poligonu wojskowego. Kol. Jarosław na odprawie szczegółowo omawiał przejście dzienne i wskazywał na mapie ciekawostki krajoznawcze i przyrodnicze do pooglądania w okolicy trasy przemarszu. Wskazywał na pamiątki z "bitwy warszawskiej" - "bitwy 1920 roku" - "cudu nad Wisłą". Takie określenia w historii są stosowane. Cmentarz batalii na przedpolach Warszawy zlokalizowany w lesie zostanie w pamięci na długo. Dominanta pomnika gen. Józefa Hallera i układ urbanistyczny całości tej nekropoli powinien być znany już od lat szkolnych dla Polaków. To nasza cząstka historii sprzed prawie 100 lat.

Zorganizowane w Ossowie muzeum miejsca wprowadza i uzupełnia wiedzę o tamtych dniach. Dzielni strażacy zapewnili ochłodę po znojach dreptania. Po ciepłej nocy następny cel: Wólka Radzymińska. Na odprawie kol. Jarosław podał kolejne ciekawostki z "pola bitwy" uzupełnione o elementy z Kobyłki i Wołomina. Tak było na każdej odprawie. Zdobycie ciekawostek z dziennych przejść pokazało ogrom pracy, jaki trzeba było dokonać.

Następny dzień to obiekty twierdzy Modlin i fortyfikacje przedpola - Beniaminów. W zieleni lasów widać było wojskowe obiekty i z dawnych czasów, a także współczesnych. Nieporęt z byłą stanicą to wizyta sentymentalna, jak tu kiedyś się szkoliła kadra Towarzystwa. W gronie kilku kolegów poszaleliśmy i jezioro z połączonych wód Bugu i Narwi postanowiliśmy przepłynąć na jednostce wodnej do Serocka. Były atrakcje z napędem i porcja wody z wiatrem na wodzie. Kapitan dzielnie przycumował do pomostu w Serocku. Od strony wody nie często się Serock ogląda, a widok jest godny.

Atrakcją trasy była przygotowywana każdego ranka porcja wrzątku na kawę lub herbatę. To nowa atrakcja przyjęta z wielkim aplauzem przez uczestników. Kol. Wojtek dał nową jakość do kopiowania dla następnych kierowników tras. Po noclegu spacer po Serocku i przejście mostem na drugi brzeg cofki jeziora na wolno płynącej Narwi. Spacer przez miejscowości rzeczne: Łacha - Zatory - Popławy. Podglądanie i podsłuchiwanie widoków i życia na toni i w krzakach, sitowiu roślinności na brzegach i łąkach przyrzecznych.

Etap dzienny miał zakończenie w Pułtusku. Było zwiedzanie miasta z jego bogatą historią i jeden z ostatnich elementów wejście do kompleksu Puszczy Białej. Ścieżka dydaktyczna w wykonaniu Nadleśnictwa wprowadzała w ten kompleks lasów. Wędrowanie przez kompleksy leśne ukazywało panującą suszę glebową świadczyły o tym rowy melioracyjne bez wody i suche tereny bagienne.

Dalsza wędrówka to miejscowość Porządzie i kolejna atrakcja: przeprawa promem do Kamieńczyka. Oglądanie pomnika flisaka i zorganizowanego z pasją prywatnego muzeum o dawnych zwyczajach mieszkańców terenów nadbużańskich. Przy kościele izba biograficzna Stefana kardynała Wyszyńskiego. Nocleg w prawie opuszczonym ośrodku wypoczynkowym Ursusa - kiedyś potentata przemysłu maszynowego - to świadectwo zmian na polskiej ziemi.

Czas mija i kolejne miejscowości. Wyszków ze znaną z kart książki plebanią - siedzibą "rządu rewolucyjnej Polski". Tablice za kościołem a przed budynkiem plebanii, w szczegółach informują o tym fakcie z naszej historii z 1920 roku. Rano krótka wizyta w sanktuarium "Loretto" ze szlakami słabo oznakowanymi do Węgrowa. Tu szefostwo zapewniło wizytę w ludwisarni z tradycjami. Właściciel opowiedział o technologii wykonywania dzwonów. Dla mnie zaskoczeniem była informacja o największym odbiorcy jakim są Indie. Takie realia XXI wieku. Zwiedzanie ciekawostek z lustrem Twardowskiego i drugą świątynią z oryginalnym ołtarzem. Wizyta w Domu Gdańskim i oglądanie oryginalnej wystawy tkanin wykonywanych przez pasjonatkę tej ginącej profesji. Czas szybko upływa a słońce w czasie wędrówki dogrzewało.

Był jeszcze drugi Wyszków zagubiony wśród lasów i łąk nad Liwcem. Na mnie przygnębiające odczucie zostawi na długo wizyta w miejscowości Sucha. Trud i pasja w zgromadzeniu i ocaleniu od zniszczenia budowli z historią i tradycją z dawnych czasów. Lokalny samorząd nie umie rozwiązać zastałej tam sytuacji. Wiek kolekcjonera i sytuacja finansowa nie daje różowych perspektyw. Smętny nastrój poprawiła wizyta w muzeum strażackim w miejscowości Kotuń. Zebrana ilość eksponatów świadczy o tym, co może dokonać pasja i nie tak duże zasoby finansowe.

Ostatnia atrakcja: miejsce bitwy pod Iganiami. Raz jeszcze udało się poznać pasjonata, który opowiedział i pokazał miejsca po bitwie z 1831 roku. Siła pasji czyni historię realną, inną.

Na horyzoncie Siedlce. Z tym miastem mam kilkuletni etap wędrówki zawodowej kiedy to było?! Podreptałem z gronem twardzieli per pedes. Zdecydowana większość mając do dyspozycji komunikacyjne udogodnienie (bezpłatne przejazdy "na blachę") i biorąc pod uwagę temperaturę wsiadła do autobusu. Ja mając na wschodniej stronie perspektywę miasta szukałem tego co przed laty było tłem wielu spacerów od strony Igań.

Czas zmienił krajobraz i wiele przybyło nowego. Zwiedzanie centrum zostawiłem na następny dzień. Miejsce biwaku po przejściu Siedlec było w terenie, który przed laty był hen poza miastem, a dziś jest sportowo-rekreacyjnym centrum. Tak część wędrownicza zakończyła się.


Małe co nieco o OWRP

Się odbyło dzięki darowi przekonywania. Teren dla uczestników wytęskniony do poznania tego zakątka Ojczyzny. Dobór i przebieg tras pozwalał na krajoznawcze doznania. Pojawiło się kilka nowości - niech trwają! Mam na myśli na mojej trasie "serwis z kawą, herbatą i wrzątkiem od rana". Wieści z poczty pantoflowej donosiły o "baterii" czajnikowej na trasie nr 2. Niech się przyjmą na stałe, to opinia wielu kolegów. Rewelacją jest nazwanie trasy ksywą kolegi - to też nowa jakość. Późniejsze poprawki do nazwy świadczą o myśleniu w tempie pogotowia ratunkowego - straży pożarnej. Nazwa poszła w świat i została w historii OWRP. Nie byłem na tej trasie a wieści od jej uczestników były pozytywne, dokładki InO też się podobały.

Oddział nie robił jeszcze takiej imprezy można podołać jak widać było. Dzięki "najemnikom - siłom zaciężnym" z województwa i kraju. Szczegóły z trasy trzeciej ujawniły "krótką ławkę" kadry w oddziale. Pech to nie tłumaczenie. Na mojej trasie też ten dyskomfort zaistniał.

Wieści podawały opór i nieznajomość specyfiki Rajdu. Ostatnie chwile i "zabezpieczenie" kadrowe przez VIP-ów i ich zastępów to "nie dogoni i w sto koni...". Moje osobiste doświadczenie z polarem jest kamyczkiem do opinii, o braku pobierania wiedzy praktycznej a nie teoretycznej o turystyce. Można by było tak wyliczać.

Ważne, że jest ciągłość Rajdu i ustawia się kolejka do organizacji na kilka następnych lat. A za rok zapraszają koledzy z Zamościa i już informują o trasach. Tak być powinno.


Artykuł pochodzi z wydawnictwa KTP ZG PTTK "Piechur" nr 49 (84) wrzesień 2015 r.

Aktualizacja: 2016-02-04